„Lotnisko w Shannon ma elewację 46 stóp. Położone jest na zachodnim wybrzeżu Irlandii. Port lotniczy usytuowany jest u ujścia rzeki Shannon z delikatnie wznoszącym się terenem na wschód od lotniska. Pogoda jest typowo Irlandzka z długą mokrą zimą i z intensywnymi  opadami deszczu trwającymi przez większą część roku, ze względu na aktywność przechodzących frontów znad północnego Atlantyku.
Po takim wstępie leciałem, nie było wesoło, tym bardziej , że zapomniałem wziąć parasolki. Dalsze informacje dotyczące operowania z tego lotniska były już bardziej optymistyczne. Długi pas (10500 stóp) 06-24 . Wektorowanie do oprzyrządowanych obu kierunków. Po przylocie  na lotnisko poszedłem odwiedzić Briefing Room  , żeby następnego dnia nie tracić czasu.

 

 Załoga , która mnie przywiozła pokazała mi gdzie i jak się tam dostać. Po krótkiej wizycie postanowiłem udać się do hotelu, Jakież było moje zaskoczenie , kiedy żadne  z automatycznych drzwi nie działały. Wszystko otwierane za pomocą ID z SNN. Wokół nikogo nie było i oczywiście zaczął padać deszcz. Nadjechali bagażowi i zdziwieni, że stoję sam na deszczu wpuścili mnie do terminala. Pięć dni latania bardzo spokojnego z długimi trasami na Malagę, Teneryfę, do Nantes i  Wrocławia. Pod tym względem latanie pierwsza klasa. Samo lotnisko jest dosyć ciekawie położone i ma nietypowe przeznaczenie. Pierwszym z nich jest wielka baza techniczna dwóch firm Maintanance`owych pod hangarami, których można spotkać samoloty z całego świata. Pierwsza firma Shannon Aerospace ma swój hangar po zachodniej stronie pasa. Pod hangarem stało kilka samolotów greckiego przewoźnika OLIMPIC – ogon jednego z nich widoczny w prawym dolnym rogu zdjęcia – oraz kilka samolotów z krajów arabskich.

 

Drugi hangar i baza techniczna należy do Air Atlanta Aero Enginieering. Tu – jak pytałem miejscowych mechaników, wykonuje się dużo przeglądów amerykańskich biznes   jet-ów, co prawda pod hangarem stał jeden prywatny 767 , ale jestem im w stanie uwierzyć na słowo, gdyż lotnisko to wykorzystywane jest często i regularnie przez Amerykanów również do innych – bardziej strategicznych celów.

Amerykański rząd utrzymuje bardzo dobre relacje z władzami portu i regionu. Mają w tym swój cel. Wojska amerykańskie zaangażowane są w konflikty zbrojne praktycznie na całym świecie. W związku z tym posiadają niezwykle rozwiniętą sieć logistyczną , a lotnisko w Shannon leży na jednym z jej szlaków. Dwa razy dziennie ląduje tu 767 lub MD-11 linii OMNI AIR z amerykańskimi żołnierzami lecącymi z lub do Iraku i Afganistanu. W samolotach wykonywana jest pełna obsługa handling`owa i jednocześnie wymienia się załoga. Żołnierze przechodzą na 2-3 godziny do strefy tranzytowej, niedostępnej dla „zwykłych„ pasażerów. Obsługa lotniska również nie ma z nimi kontaktu, oddelegowani są specjalni pracownicy amerykańskich służb wywiadowczych. Historia pasażerskich lotów transatlantyckich sięga ,aż 8 lipca 1939 roku, kiedy to latająca łódź Boeing B-314 wylądowała z 19 pasażerami na wodnym lądowisku w porcie Foynes. Pierwsze lądowanie na lotnisku Rineanna (w latach`50 wprowadzono nazwę Port Lotniczy Shannon)  odbyło się 28 grudnia 1945 roku.

To nie jedyny związek amerykanów z tym lotniskiem. Przechodząc przez terminal zauważyłem namalowany na jednej ze ścian portret prezydenta USA Johnna F. Kennedy`ego. Pod spodem widniała tabliczka upamiętniająca wydarzenie z 1 lipca 1963 roku kiedy to JFK spotkał się z premierem Republiki Irlandii.
   Samo lotnisko jest dosyć komfortowe z punktu widzenia lotnika. Długi pas i oprzyrządowane w ILS oba kierunku - z czego RWY 24 w CAT II – oraz LVP do startu  pozwala na pewien komfort pracy. Jedynym niesprzyjającym aspektem , na który w szczególności należy zwrócić uwagę to wysoki teren na północny-wschód od lotniska , gdzie Minimum Safe Altitude wynosi 3400 stóp. Airport Brief  ostrzega o możliwości wzbudzenia GPWS przy gwałtownym zniżaniu, przez co zalecana jest redukcja prędkości poniżej FL100. Jeszcze uwaga dotycząca nawierzchni na płycie. Stara betonowa nawierznia nie jest w dobrym stanie i max prędkość w trakcie kołowania to 15kt. Nieskomplikowane standardowe odloty i przyloty  jak i bardzo profesjonalna irlandzka kontrola radarowa pozwala się poczuć komfortowo i  napawać widokami zielonej wyspy.

 

Podejście od strony południowej.

Widok po starcie również typowo irlandzki , małe zielone wysepki, których mnóstwo w tym rejonie.

  

 

Zatem nie taki diabeł straszny jak go malują. Byłem miło zaskoczony. Załoga z bazy również miła i przyjazna. Wszyscy się znają i to jest plus małej bazy. Pogoda okazała się dosyć łaskawa. Padało przelotnie kilka razy , ale nie tak jak można było się spodziewać. Jeden dzień wiał silny wiatr, który w porywach dochodził do 35kt, ale jak na Irlandię to nie jest to nic dziwnego. Latałem tu już przy wiatrach w okolicach 50kt i jedyny komentarz jaki pojawiał się w briefing room`ie to taki, że dziś odbędzie się podział na prawdziwych mężczyzn i chłopców, a co jeśli w kokpicie leci dziewczyna…


 
                                           

                                      
 
Many happy landings.