Pokazy lotnicze w Piestanach odbyły się jż po raz czwarty. Systematycznie, z roku na rok rosną w siłę, stając sie bardzo ciekawą pozycją w kalendarzu. W tym roku organizatorzy zafundowali miłośnikom lotnictwa wojskowego migotanie przedsionków w momencie oficjalnej prezentacji potwierdzonych uczestników. Obok maszyn z sąsiedztwa pojawił sie włoski Eurofighter Typhoon, Spartan oraz największy rarytas -  supermyśliwiec Su-35. W miare upływu czasu wokół występu rosyjskiej gwiazdy gromadziły się chmury. Dopiero po oficjalnym zaprzeczeniu biura Suchoja organizatorzy zmienili status udziału maszyny z "confirmed" na "invited", by kilka dni później napisać "canceled". Jęk zawodu przetoczył sie przez wszystkie fora internetowe poświęcone lotnictwu wojskowemu. Wydaję się jednak, że przymykając oko na konfabulacje organizatorów - zupełnie niesłusznie.

Teren pokazów na lotnisku LKPP jest dość skromny w porównaniu z tym co można zobaczyć na innych imprezach w Europie. Samo obiekt położony jest pod miastem i mimo niewielkich rozmiarów wyposażony w ILS. Niestety oś pasa leży w kierunku północ-południe co wymusza szukanie nietypowych rozwiązań przez osoby pragnące fotografować "ze słońcem".

Miłośnicy wystaw statycznych z pewnością nie mogli być usatysfakcjonowani. Garstka maszyn (m.in słowacki "tygrysi" MiG-29, francuski Mirage 2000, sąsiedzkie Gripeny) była ustawiona stosunkowo daleko od publiczności ze względu na pokazowe maszyny rezerwowe, które w każdej chwili musiały być gotowe do akcji. Jedyną gratką dla fanów była możliwość wejścia do C-130J przerzuconego przez USAFE prosto z Ramstein.

Pokaz w powietrzu rozpoczął tradycyjny przelot Słowackich Sił Powietrznych. 1 Mi-171, 3 Mi-24, 3 Albatrosy, An-26 z ekstremalnie niskim zrzutem desantu oraz 3 MiGi-29AS ze Sliaca. Po efektownym splicie MiGów przyszedł czas na występy solowe. Biały słowacki Albatros zaprezentował się nadspodziewanie dobrze - kolor, smugacz i ślizg na ogon zrobiły swoje. Następnie do akcji przytąpił włoski Typhoon. Pilotowany przez oblatywacza Alenia-Aeronautica Matteo Maurizio wypadł wprost wspaniale. Efektowny i dynamiczny pokaz, przy permanentnym huku dopalaczy rzucił na kolana. W zgodnej opinii zgromadzonych - ciężko w Europie znaleźć lepsze demo. Co ciekawe w sobote pokaz włoskiej maszyny można było obejrzeć dwa razy - poranny rekonesans włoskiego pilota (samolot uzbrojony w dwa Sidewindery) był lepszy niż pełne pokazy wszystkich pozostałych maszyn. Po tajfunowym trzęsieniu ziemi ciężko było się uspokoić, a tu zgodnie z Hitchcock'owską maksymą - napięcie powinno wzrastać! Czeski Gripen w tygrysim malowaniu 211 Dywizjonu dał bardzo przyzwoity pokaz mimo iż zabrakło znanych z ubiegłorocznej Ostravy flar. Tym razem Węgier prowadzący bliźniaczą maszynę musiał uznać wyższość swego sąsiada. Nie pomogło nawet słynne już "dump & burn". Pomarańczowy F-16 z RNLAF poszedł w górę przy pięknej pogodzie. Lawina flar, smugacze, piękne kolory ale... nowy pilot "Hitec", który zastąpił osławionego "Sheika" musi się jeszcze sporo nauczyć by dorównać staremu mistrzowi. Ostatnim solowym występem maszyny myśliwskiej był pokaz gospodarzy na MiGu-29 w przepięknym "cyfrowym" malowaniu. Pokaz z dolotu (z bazy Malacky) rozpoczął się od mocnego uderzenia w postaci niskiego przelotu i dynamicznego odejścia na dopalaczach. Potem było już jednak tylko gorzej. Dopalacz używany sporadycznie, pokaz raczej monotonny i wykonywany z dala od publiczności. Usprawiedliwieniem dla pilota może być fakt oddelegowania do wykonywania pokazu ledwie kilka dni wcześniej. Honor MiGów uratowała para ze Sliaca, która zaprezentowała kilkuminutową demonstrację manewrów bojowych. Jako ciekawostkę warto odnotować "udział" austriackiego Typhoona, który zaprezentował dwa przeloty nad lotniskiem i udał się w drogę powrotną do swej bazy w Zeltweg

Nie samymi palnikami człowiek żyje. Wśród reszty zdecydowany prym wiódł Spartan. Alenia Aeronautica wygrała przetarg na nową maszynę transportową słowackiego lotnictwa. Piloci testowi chyba udowodnili, że był to dobry wybór. Beczka, imelman czy lądowanie typu sarajewskiego zapadły w pamięć każdego widza. Stałym elementem pokazów w Piestanach jest niski przelot rządowego Tu-154M - nie inaczej było w tym roku. Dwa low passy oraz touch & go - takie rzeczy tylko tutaj. Śmigłowcowe dema na Mi-24 i Mi-171 nie powaliły na kolana, ale akurat przy tych maszynach nie trzeba wiele by oglądający byli zadowoleni.

Część aeroklubowa była bardzo okazała - od Zoltana Veresa, przez Flying Bulls, po Retro Sky Team, Jaka-3 czy Li-2 - dla każdego coś miłego.

Reasumując - NLD to bardzo ciekawa propozycja dla miłośników lotnictwa. Warto uzbroić się w cierpliwość, poczekać do publikacji ostatecznej listy uczestników, a następnie udać się do Piestan - oczywiście za płot, gdzie ryk dopalaczy miesza się z gwizdem pociągów rozpaczliwie przeganiających maniaków lotnictwa z wymarzonego miejsca.

4. NLD - galeria